Stuk, puk - na imię mam

Stuk, puk. Stuk, puk. Na imię mam „cichość serca i alkohol”. Stuk puk. Stuk, puk. Powoli dobijam się do waszego świata. Bo mój własny tak naprawdę nigdy nie był mój. Nie da się jednym życiem ogarnąć kolesi przekrzykujących odgłosy piły do cięcia płyty meblowej. Trwa tam wieczna debata o wyższości Faulknera nad tym burakiem Hemingwayem. Albo odwrotnie. Na przekór wszystkim piszącym o ciemnocie polskich fabryk i ludzi w nich pracujących. Wy, którzy nie mówicie. Wam, którzy Piszecie i Przemawiacie przynoszę w darze całą moją nienawiść do waszych spotkań w porze lanczu, do waszych samochodów, ciuchów kupowanych w sklepach z odzieżą używaną .Tak! Tam możecie wygrzebać cos naprawdę ciekawego. Bo to przecież nieprawda, że te sklepy są dla ludzi których nie stać na nowe ubrania. One są dla was. Tak jak cały świat został stworzony tylko dla was. Ciekawe prze kogo. Na pewno nie przeze mnie. Też chcę się podłączyć. Też chcę razem z wami posiadać tą planetę. Właściwie to od dziecka marzę o uczestnictwie w waszym gejowskim kółku samogwałtu. Sztuka, wystawy, spotkania autorskie. Fabryka się skończyła. Składam ją na ołtarzu pytań o kondycję współczesności, o prawdę, granice moralności i wyrzekam się jej. Moja bardzo wielka nocna zmiana.

1 komentarz

  1. Komentarz autor Manivelle on luty 18, 2008 7:11 pm

    miej czas kiedyś się odezwać na gadu…

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz