Kombajn stajl

Z PZK (chyba)

- Mam perfekcyjnie dopracowany plan awaryjny numer jeden. Naprawdę romantyczny i wymagający odwagi. Słuchaj. Wynajmę pokój w dobrym, drogim hotelu. Najlepiej z widokiem na Stare Miasto. Na zewnątrz będzie świecić słońce, rodziny będą się przechadzać z dziećmi. Te sprawy. Włączę klimatyzację. Tak żeby było chłodno. Ogolę głowę. Zgolę zarost. Wezmę długą kąpiel z płynami do kąpieli i całym tym badziewiem… Wyjdę z wanny odświeżony i pachnący. Przedtem się wyśpię. No i zjem porządny obiad w hotelowej restauracji. Usiądę w samych tylko bokserkach na podłodze. Przed sobą położę w idealnym porządku dokumenty. Odmówię modlitwę za wszystkie ważne dla mnie osoby. Może napiszę list z przeprosinami. Ale raczej nie. Przyłożę zimną lufę do lewego policzka, potem do prawego. Ręce będą mi drżały, ale będę się uśmiechał. Zamknę oczy… i wystrzelę w kierunku swojej ogolonej i pachnącej twarzy. Hałas pewnie zaniepokoi obsługę hotelu, ale mnie już wtedy nie będzie to interesować…
- Ależ ty pierdolisz, stary… Kurt Kombajn się znalazł. Przecież obaj bardzo dobrze wiemy, że nie zdecydujesz się na taką akcję. Jesteś najbardziej tchórzliwym i leniwym skurwysynem jakiego znam. Przyjmij to za komplement. Nie odważysz się i nie zechce ci się… Już bardziej obstawiam, że wyjedziesz i słuch po tobie zaginie. To jest bardziej prawdopodobne, stary.
- Może i tak. Ale zawsze chciałem umrzeć w ten sposób. Albo jak James Dean.
- „Chciałbym umrzeć jak James Dean”. Jak w piosence jednej kapeli.
- Partia.
- Właśnie
- To już lepiej umrzyj jak ten Dean.
- Jest jeden problem, ziom.
- Czemu ty masz same problemy? Jaki znowu problem?
- Nie stać mnie na szybki samochód czy motocykl.
- O ja pierdolę jaki ty nędzny czasami jesteś!
- Nie da się ukryć, ziom.

Brak komentarzy

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz