Do ostatniej stacji… (PZK cd.)

“Cause I’m looking at you through the glass
Don’t know how much time has passed”
Stone Sour “Through Glass”

[...]

Czasami, w przypływie złotówkowej euforii wywołanej wypłatą przelaną na moje wiecznie zadebetowane konto, kupuję sobie bilet. Noc przed wyjazdem nie mogę spać. Może dlatego zawsze staram się bilety kupować tak, żeby wyjeżdżać zaraz po północy. „Przecież i tak wyśpię się w autobusie.” Tylko, że to nie działa tak prosto. Opierając głowę o szybę patrzę jak zmienia się krajobraz. Takie same domy, takie same drzewa. Takie same znaki drogowe. Wyłaniające się z ciemności tylko po to, żeby zniknąć za następnym zakrętem drogi. Kiedyś spotkałem w autokarze jedną laskę z Australii która powiedziała mi, że lubi patrzeć na drogę w nocy, że działa to na nią uspokajająco. Na mnie chyba też. Zastanawiające jak łatwo w międzynarodowych autokarach jadących na wschód o Australijczyka. Praktycznie za każdym razem trafi się jakiś. Siedzę, a w mojej głowie panuje pustka. Nie mogąc skupić się na niczym konkretnym, usypiany przez szum silnika i paranoiczne mamrotanie radia zaczynam przypominać sobie wszystkie niewypalone do końca papierosy i niedokończone piwa. Przypomina to trochę czytanie zapomnianych wierszy przypadkowo znalezionych późnym wieczorem gdzieś w zakamarkach twardego dysku komputera… Zabawne, że na swoją przeszłość, na to co mam teraz, nawet na ciebie, patrzę zawszę poprzez szkło. A czy jest to szyba autobusu czy kufel piwa to tylko kwestia okoliczności. Zapadam się coraz głębiej we własne myśli. Wiem, że zaraz zasnę. To jedyna chwila całkowitej szczerości jaką można mieć w ciągu dnia. Tuż przed snem na chwilę przestajesz udawać. Każdy kilometr jaki pokonałem uciekając od tego wszystkiego okazał się nie być bezcelowy. Każdy krok jaki zrobiłem poszukując ścieżki okazał się być tą ścieżką. Istnieje tylko to, co może się zdążyć. Z góry ustalone kierunki. Celowość. Uciekając z jednych miejsc trafiam w inne, z których też chcę jak najszybciej uciec. Moim domem jest każdy autobus który wywoził mnie w miejsca z których nie będzie już powrotu. Ale zawsze wracam. Bo zawszę jeżdżę do ostatniej stacji, kochanie.

[...]

Brak komentarzy

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz