Pomimo szumu informacyjnego nie słyszę twojego głosu. W oceanie gówna podnoszę dłoń i jak tonący chwytam się belki w oku bliźniego mego. Już się nie ukryjesz. W codziennych zmianach fryzur w nowych wzorach tatuaży, w setkach tysięcy plików audio i wideo, w megabajtach przetworzonego tekstu. Nie schowasz się. To się nie zdarzy bo tak naprawdę już od dawna ciebie nie ma. Nie masz twarzy. Myślisz, czujesz, krzyczysz, buntujesz się i walczysz. A ja i mi podobni liczymy zyski. Każdy kawałek twojego pieczołowicie budowanego poczucia odrębności wpisujemy w schemat. On jest dynamiczny. Na plecach czując nieświeży oddech popkultury, przed oczami mając przyszłość jasną i dalekie horyzonty zamalowujemy twoje okna w coraz to bardziej kuszące i kolorowe wzory. Trzeba wiedzieć jak dbać o swoją własność. W końcu i tak zmienisz zdanie. My będziemy lepiej wiedzieć kiedy i na jakie. Niewola w którą popadłeś polega na oddaniu ci do dyspozycji jak najszerszej osobistej wolności, poczucia niezależności i swobody dokonywania wyborów. Klatka rozdęła się do takich rozmiarów, że nawet my, nadzorcy, jesteśmy w środku. Od ciebie różnimy się tylko świadomością istnienia granicy. Naszym zadaniem jest rozdmuchiwanie ognia, tak żeby nigdy nie przestał płonąc. Dym wypełnia puste przestrzenie i uniemożliwia orientację. Twórz, działaj, reaguj, decyduj. Nie zgadzaj się, buntuj, miej swoje zdanie, popieraj, wybiera, odrzucaj. My ci pomożemy. Hałas który otacza nas każdego dnia przestaje być słyszalny. Więzienie które jest wystarczająco przestronne i wygodne staje się domem. Nie zamykaj oczu. Generuj.
Nowe teksty nie pojawiają się. Nie oznacza to, że nie piszę. Kilka osób pytało, więc informuję. Piszę. Idzie ciężko. Ale idzie. Dużo alkoholu potrzeba. I fajek.
Przechodząc dzisiaj rano koło Mariackiego znalazłem kartę tarota. Numer XIII. Śmierć. Nie jestem przesądny, ale dzień mi się kurwa posypał potem.
A Ciocia Wikipedia mówi, że:
Mimo stereotypu, że Karta Śmierci oznacza śmierć w dosłownym znaczeniu (utrwalonego m.in. przez charakterystyczne sceny filmowe, w których przerażony wróżbita pokazuje tę właśnie kartę), znaczenie karty dotyczy raczej przejścia – z jednego etapu życia w drugi. Może ona stanowić symbol duchowego odrodzenia – jak i znalezienia się w trudnej sytuacji.
A przeczucia miałem od rana jakieś takie chujowe…
Całą drogę do domu (a znowu zapierdalałem z pętli przez Las Borkowski) miałem ochotę pisać. Na szczęście mi przeszło.
Jestem rozpierdolony jakiś – nie to, że nie szczęśliwy, ale lekkie deżawi mam – już tak kiedyś było – jak uwierzyłem, że jest zajebiście wszystko się popierdoliło.
będę sobie pisał książki do szuflady
pił tanie alkohole truł się tanimi fajkami
pisał wiersze na ścianach w kiblu
w gejklubach podrywał niemieckie turystki
jeździł stopem na łudstok zmieniał fryzury
co 3 miesiące chodził
w dresie nie spal po nocach
marnował czas na youtube jadł byle co
będę nikim jednocześnie mogąc być wszystkim
i wszędzie dla każdego i egoistycznie
dla siebie w samym środku tego świata
którego nie ma w galeriach, wydawnictwach i w gazetach
wierze w sprzeczne rzeczy nie zauważając
sprzeczności jestem świętym i jestem kurwą
mogę dotykać gwiazd i spać
w tramwaju co rano jestem wyjątkowy
bo jestem taki sam jak wszyscy
jestem panią zza nocnej kasy w tesko
jestem ochroniarzem
z dyskoteki jestem smieciarzem
menelem zbierającym drobne na plantach
jestem ojcem synem
mężczyzna i dzieckiem
poetą, pisarzem, zagubionym idiota
i mędrcem
brak ambicji to piękna rzecz
Kraków 28 stycznia 2009
zapis monologu z gg pocięty na wersy
Wybieraj, wybieraj, wybieraj co wolisz:
Prawą czy lewą rękę mam Ci upierdolić? Odchodzisz i wracasz i wracasz by odejść
Jesteś nikim, lub tchórzem, jak wolisz
Więc zostań, mówię po raz ostatni, odlecisz…
Zamknięte drzwiczki od klatki!
I dlaczego mi to robisz i dlaczego mnie kopiesz
To moje życie, co na ten temat mi powiesz
To cześć mego istnienia jak chleb i powietrze
Nie czułeś pragnienia jak cierń?
Ty jeszcze nie wiesz co to jest i tak już zostanie
Zadajesz mi ból, takie Twoje przekonanie
Że robisz dla mnie dobrze, że ja nie wiem co ja robię
Lecz to moje życie i sam za to odpowiem
Nie chce litości, kompromisu, pieprzenia
Nie możesz pojąć, więc tylko zrozumienia
I pozwól mi widzieć Twoje i wewnętrzne piękno
Nie pozwól by to było nadal moje piętno!
Słowa piosenek i muzyka sama w sobie są jak przyjaciele których nie mam zbyt wielu. Lepiej całe życie chodzić ze słuchawkami niż przez rok jeździć mesiem. Jeden spacer z koleżanką w celu zwiedzenia parku waży więcej niż Seszele z miss nastolatek.
Nie wiem co to ma wspólnego z piosnką zespołu Madball – może to że, jak się zarzuci Madball wymieszany z Gogol Bordello i pójdzie w miasto efekty są zaiste zadziwiające.
Heavenhell by Maddball
God help me
Guide me towards righteousness Lord, once again
Please give me back the innocence of my youth
That was taken from me so long ago
Out of my control
I do not lay the blame on anyone
Only you can save my soul,
I’m calling
I’m calling out, I’m calling, is anyone listening?
I’m calling
I’m calling out, I’m calling, are you listening?
Cause I’m trying to fight it with all my heart and soul,
Strength and hope, is it all my fault?
I can’t deny it, sometimes I lose control
I lose all hope
God save me now
From my past and present sins once again
Please give me the peacefulness of my youth
That I’ve never had
I keep it all inside, for the sake of pride
I will not disrespect my family
Only you know what I hide
I’m calling
I’m calling out, I’m calling, are you listening?
Cause I’m trying to fight it with all my heart and soul,
Strength and hope, is it all my fault?
I can’t deny it, sometimes I lose control
I lose all hope
Until then, it feels like
I’m caught between
Heaven and Hell
Please take away the sins of me and my father
Give me the strength to prevail
If you forgive me, then I’ll forgive myself